Uwolnij swój potencjał życiowy. To co było słabością, może być Twoja siłą.

„Gdy spojrzysz głęboko w swoją dłoń, zobaczysz rodziców i wszystkie pokolenia swoich przodków. Wszyscy oni żyją w tym momencie. Każdy jest obecny w Twoim ciele. Jesteś ciągiem dalszym każdej z tych osób”.

Thich Nhat Hanh

„Depresja. Lęk. Przewlekły ból. Fobie. Obsesyjne myśli. Istnieją mocne dowody na to, że ich źródłem może nie być nasze własne doświadczenie ani nierównowaga chemiczna w mózgu, lecz przeżycia rodziców, dziadków, a nawet pradziadków. Najnowsze badania naukowe potwierdzają to, co od dawna przeczuwało wielu specjalistów – traumę można odziedziczyć. Nawet jeśli osoba, która jej doświadczyła, już zmarła, a jej historia została zapomniana lub przemilczana, wspomnienia i uczucia żyją w nas i są zapisane wszędzie, od genów po język mowy, którym się posługujemy.”

Mark Wolynn

Często doświadczałam w pracy z klientami, którzy przychodzili na sesje indywidualne, ich ogromnego zdziwienia. Mieli trudne relacje w pracy z szefem, potrzebowali pomocy. Chcąc te relacje zrozumieć i uzdrowić, stajemy w polu pracy, kontaktujemy się z emocjami, które ta trudna relacje wywołuje i okazuje się, że szef jest tylko „lustrem” naszych trudnych relacji z jakimś członkiem rodziny np. babcią. To z nią mieliśmy takie relacje, ta sama osobowość jej i szefa. Babcia już zmarła, a my nadal przeżywamy emocje z nią związane. Zrozumienie tego, zmienia optykę naszego patrzenia na relacje z szefem, ale zadziwiające jest to, że uzdrawiając relacje z naszą babcią, zmieniamy nasz język komunikacji, i okazuje się, że szef zmienia swoje nastawienie do nas. Ta relacja już nie jest trudna, zostaje uzdrowiona.

Przeżywamy trudne relacje w związku lub w małżeństwie. Ważne jest, aby poznać i zrozumieć, jaki mamy wzorzec systemowy relacji kobiet i mężczyzn w związkach, zapisany w swoich genach, przez co podświadomie reagujemy w określony sposób. Często uciekamy od wzorca nielubianego rodzica, mija czas, a zaczynam ku swojej rozpaczy, zauważać w sobie podobne zachowania. Dlaczego, pomimo swojej świadomości, nieświadomie powielamy te wzorce…

Praca systemowa to tak jak stanięcie nad brzegiem rwącej rzeki. Nie wchodzimy do jej nurtu, aby ból, cierpienie, żal, gorycz, złość, nas nie porwały ze swym prądem, ale dokładnie widzimy z oddali ten nurt rzeki, jej korytarze, wyżłobienia. W taki sam sposób, jesteśmy w stanie „zobaczyć” oczami duszy emocje związane z traumami rodzinnymi, które znamy lub nie znaliśmy, ale czujemy je bardzo
i niesiemy przez swoje życie, nieświadomie powielając je. Język naszej mowy podpowiada nam, co jest dla nas największym problemem, jakie emocje są trudne, blokujące nas. Często pomimo ogromnego wysiłku, ogromnej sił woli, pracy z rozwojem osobistym, na sesjach z psychologami, nie jesteśmy w stanie dotrzeć do naszego wewnętrznego bólu, pozbyć się niepożądanych zachowań takich jak: uzależnienia, agresja, lęki, depresje, niszczący pesymizm, trudne relacje.

Nasz wewnętrzny język mowy, to co nas wkurza, irytuje, przed czym uciekamy lub z czym walczymy, to jest podpowiedzią, co jest do zauważenia, zrozumienia i uzdrowienia, w naszym systemie rodzinnymi i w naszej podświadomości. Zrozumienie, jakie traumatyczne historie wydarzyły się naszej przeszłości i w naszych korzeniach, dlaczego one takie były i jak możemy je uzdrowić z miłością, uwalnia nas od tego balastu, uzdrawia. Stając w zrozumieniu, w ciszy i w miłości przed tym zdarzeniem, czujemy, że to co było naszym problemem, co nas osłabiało, teraz będzie naszą siłą, będzie nas wzmacniać.

Uruchamiamy naszą wewnętrzną mądrość zapisując w niej to doświadczenie, zrozumienie, ona leczy naszą duszę i uwalnia naszą wewnętrzną moc.

To co było naszą słabością, odtąd będzie naszą siłą.