CISZA. Siła spokoju w świecie pełnym zgiełku.

Thich Nhat Hanh

„Wiele czasu spędzamy szukając szczęścia, choć świat wokół nas jest pełen cudowności. Samo życie na ziemi i chodzenie po niej jest cudem. Tymczasem większość z nas wciąż pędzi, jakby istniało jakieś lepsze miejsce, do którego należy czym prędzej dotrzeć. Każdego dnia, każdej godziny woła do nas piękno, ale my rzadko jesteśmy gotowi usłyszeć to wołanie.”

„W naszym umyśle stale jest hałas przez co nie słyszymy wołania życia, wołania miłości.”

Cisza w nas samych jest potrzebna, abyśmy nie zagubili siebie, nie zapomnieli co jest najważniejsze dla nas i co jest dla nas sensem i radością życia. Łatwo zagubić się z żalach, smutkach, rozpamiętywaniu przeszłości. Czasem przyszłość, plany, marzenia i ciągła pogoń za ich spełnieniem też jest dla nas pułapką. Nie jesteśmy uważni na to co dzieje się wokół nas, bo w tle „leci” film z bolesnymi wspomnieniami z przeszłości lub z ciągłym niedosytem i pogonią za marzeniami. Odczuwamy ból, zranienie, na nowo przeżywamy nasze porażki lub martwimy się o przyszłość, żyjemy naszymi pragnieniami, marzeniami. Te dwa obrazy – rzeczywistość i film z przeszłości lub przyszłości nakładają się, powodują zakłócenia obrazu i głosu, chaos emocjonalny.

Dlatego nie jesteśmy w pełni obecni tu i teraz, nie wszystko słyszymy i nie wszystko widzimy. Dużo tracimy z możliwości przeżywania chwili obecnej, z zauważenia i ucieszenia się z tego co już udało nam się osiągnąć, kim jesteśmy dzisiaj i jakie piękno jest wokół nas i w nas samych.

Praktyka Uważności i Medytacja W Ciszy zatrzymuje nas na chwilę, uspokaja, wycisza zgiełk panujący w naszym umyśle, likwiduje napięcia w ciele. Pozwala wejść głęboko w nas samych. Często boimy się tego – spotkania z samym sobą w ciszy, boimy się tego co o sobie możemy usłyszeć od naszego wewnętrznego krytyka, boimy się pustki wewnętrznej, która napawa nas przerażeniem i fizycznym bólem. A więc ucieczka w zgiełk, pogoń, ciągłe życie z więcej i więcej… szukanie „wypełniaczy” czasu, uzależnienia, coraz więcej mieć, posiadać, wiedzieć, doświadczyć.

Wyciszając umysł, uspokajamy swoje ciało i docieramy do naszego serca, naszej duszy. Dajemy jej czas i uwagę. W ciszy naszego serca, naszej duszy docieramy do naszej pierwotnej natury pełnej dobroci, miłości i współczucia. Widzimy wszystko co jest w nas, nasze emocje, nasze zranienia, nasze poczucie winy, żale, urazy, błędne wyobrażenia, schematy myślowe. Warto oczyścić to co jest bolesne – wybaczyć, zrozumieć, uzdrowić. Z tego co nas osłabiało, uczynić nasza siłę. Ponownie skontaktować się z naszą mądrością wewnętrzną, która ma moc uzdrowienia naszej duszy.

W ciszy wewnętrznej, odczuwamy spokój, harmonię wewnętrzną, szczęście. Ta cisza jest pełna radości, mądrości, widzenia i słyszenia samego siebie i drugiego człowieka. W niej znajdujemy odpowiedzi na pytania bez konieczności rozmyślania. I zawsze są one właściwe. Ta cisza nie przygniata, ta cisza jest lekka, radosna. Otwieramy oczy i widzimy więcej, słyszymy więcej. Nasz umysł się oczyszcza, staje się jasny, przestronniejszy. Nasze ciało się odpręża, uspokaja, zdrowieje. Nabieramy dystansu do wielu spraw, zaczynamy pozytywniej myśleć. Stając się ludźmi pełnymi dobroci i miłości, wysyłamy w świat ogromną energię, czujemy w sobie moc. Wysłane Dobro wraca do nas dobrem. Współczucie zmienia nasze relacje z innymi ludźmi i z sobą samym, buduje w nas poczucie wartości, pewności w działaniu, szacunku do siebie.

Odnajdujemy w nas piękno i zaczynamy zauważać piękno w nas i wokół nas. Wdzięczność wspiera nas w tym i napełnia nas energią i miłością. Odczuwanie ciszy staje się dla nas przyjemnością, „doładowaniem baterii”, pełniejszym odnalezieniem się w świecie.